212
Tu lepiej widać -- www.212.dezinformacja.info --
czwartek, 12 kwietnia 2007
Gdzie jest słonko kiedy śpi?


Ponieważ blog gazety.pl jest tak zajebistym system, nie jesteśmy godni używać go już dłużej i przenosimy się tam gdzie nocą tupta jeż.
http://www.212.dezinformacja.info/



21:49, darodaro
Link Komentarze (1) »
sobota, 17 marca 2007
pursuit of happyness
o marysiu... do filmu trzeba przygotowac sobie zestaw malego defetysty - zyletki, srodki antydepresyjne i chusteczki do nosa. film opowiada o kolesiu, ktorego moznaby nazwac hiobem, gdyby nie fakt, ze hiob sie poddal. przez caly film kolo spiera sie z losem, probuje, przegrywa, biegnie, spiera, probuje, przegrywa, biegnie, biegnie, biegnie, przegrywa, biegnie, spiera sie, probuje, biegnie, biegnie, przegrywa, przegrywa, przegrywa, biegnie... i tak poltorej godziny. nawet dluzej. dla mnie to byla cala dekada. przez te poltorej godziny mozna sie pociac zyletka od stop po sama szyje. dodatkowo lepiej wziac leki antydepresyjne albo cos na uspokojenie, bo kiedy on tak biegnie - to biegnie, biegnie i biegnie. kiedy mu sie nieudaje - to sie nieudaje, nieudaje i nieudaje... i tak kazda scena jest pomnozona przez 3 .. niektore nawet x5. zakonczenie jest rozniez wydluzone i kiedy spodziewamy sie juz napisow i 'ufffff w koncu!' nagle jeszcze jedna scena i jeszcze napisy.
niewatpliwie jest to obraz, ktory zaczyna sie przez 1oo min, konczy przez 1o, i zupelnie nie ma srodka. przez te ostatnie 1o niezbedna jest chusteczka - byc moze nawet cala paczka. ludziom sie taki wyciskacz podba, bo ma 7.4 - chyba tylko dla synka willa, odemenie 4/1o.
DO WYZYGANIA
poniedziałek, 12 marca 2007
Testosteron
A jednak można.
Ocena: 9/10
http://www.imdb.com/title/tt0865951/
piątek, 09 marca 2007
jarhead
jakos dlugo zbieralem sie do tego filmu - badz co badz ma juz prawie 2 lata. operacja pustynna tarcza, ktora przerodzila sie w operacje pustynna burza, pokazana od strony amerykanskiego obozu. o bezsensie wojny bylo wiele filmow, lepszych i gorszych, ten niewatpliwie zalicza sie do tych lepszych. nie dosciga na pewno mistrza gatunq - apocalipse now, do ktorego sie zreszta ten obraz czesto odwoluje, ale jest zupelnie inny. nie pokazuje frontu, w filmie nie ma chyba ani kropli krwi [choc nie braqje trupow - tyle, ze juz 'po fakcie'], bardziej sqpia sie na psychice, o czym swiadcza slowa rozpoczynajace i konczace film: 'kiedy mialo sie w rekach karabin, juz do konca zycia bedzie sie go czulo - dotykajac kobiety, przewijajac dziecko..., juz zawsze bedziemy na pustyni' [mniej-wiecej].
w pelni zgadzam sie z ocena 7.3
testosteron
BEZAPELACYJNIE REWELACJA
1oo/1oo
na imdb czeka na ocene!
poniedziałek, 05 marca 2007
I jeszcze poprawka branżowa:

To jest idiotyczny łańcuszek SRANIA NA ŁANCUSZKI. Jeśli srasz na łańcuszki szczęścia, wyślij ten łańcuszek wszystkim (łącznie ze mną). Jeśli wyślesz to : 5 osobom - nic się nie stanie, 10 osobom - nic się nie stanie, 15 osobom - też pewnie nic się nie stanie ,20 osobom - zgadnij co się stanie, 666 osobom - też się ku**a nic nie stanie Otóż to: Nic się ku**a nie stanie Ania nie wysłała łańcuszka i nic się jej nie stało, Adam wysłał łańcuszek i nic mu się nie stało. Romek nie wysłał łańcuszka i zapier**lił go tramwaj, ale nie wiadomo jaki był związek z łańcuszkiem.

1. Na czym polega mechanizm pobierania wstępnego (prefetch) w Windows XP?
głowica twardziela jest w tej chwili tam, gdzie być powinna za chwilę

21.Do czego wykorzystuje się narzędzie Magazyn wymienny ?
do ukrywania kontrabandy

33. Wymień i scharakteryzuj typy połączeń sieciowych.
są to połączenia:
- w których film ściąga się k*****ewsko długo
- w których film ściaga się normalnie
- w których oglądamy film bez potrzeby jego ściągania

44. Czym różni się domena od grupy roboczej ?
domena ma pejcz i solidne lateksowe wdzianko. grupa robocza tylko robocze
kombinezony
Mega Pack z cykly "przeżyjmy to jeszcze raz"

- Szefie, przyszedł e-mail do pana.
- Niech wejdzie

Przychodzi facet z sanepidu do szpitala psychiatrycznego, patrzy, a tam wszyscy z kierownicami biegają. Idzie do kierownika i pyta:
- Co się stało, że tam wszyscy z kierownicami latają?
Kierownik wyjmuje z szuflady kierownicę i mówi:
- Jedziemy sprawdzić!

Psychiatra radzi matce dziecka, które sprawia masę problemów.
- Niedługo popadnie Pani w depresje, proszę się wyluzować, odpocząć od domowych problemów. Polecam Pani nasz kurs odprężania.
Kobieta się zgodziła i po paru tygodniach wraca do lekarza.
- I jak? Była Pani na naszym kursie? - pyta lekarz.
- Tak.
- Wyluzowała się Pani?
- A kogo to obchodzi?

Idzie turysta przez góry, patrzy - na łące dziura w ziemi. Podchodzi, zagląda, nie widać dna. Zaintrygowany postanowił sprawdzić, jak głęboka jest dziura. Wrzucił kamyk, nasłuchuje uderzenia o dno - cisza. Rozejrzał się po łące, znalazł większy kamień, wrzucił, nasłuchuje - cisza. Obszedł łąkę i z pewnej odległości przytaszczył wielki głaz, wepchnął go do dziury - cisza.
Coraz bardziej zaintrygowany obszedł całą łąkę i na jej krańcu znalazł stalową szynę. Zwielkim trudem przyciągnął ją do dziury pewien, że co jak co, ale odgłos metalu uderzającego o dno na pewno usłyszy. Wrzucił, czeka - nic. Zrezygnowany rusza w dalszą drogę. Nagle patrzy - przez łąkę biegnie w podskokach koza i wskakuje do dziury.
Facet zupełnie zdezorientowany idzie dalej i spotyka bacę.
Baca pyta: "Nie widział pan mojej kozy - pasła się tutaj?"
Turysta: "No widziałem - przed chwilą wskoczyła do tej wielkiej dziury !!!"
Baca: "Niemożliwe, była przywiązana do takiej za****ście wielkiej szyny !!!".

Pierwszego dnia szkoly, przed rozpoczęciem lekcji, nauczycielka przedstawia nowego ucznia amerykanskiej klasie:
- To jest Sakiro Suzuki z Japonii
Lekcja się zaczyna. Nauczycielka mówi:
- Dobrze, zobaczymy jak sobie radzicie z historią. Kto mi powie, czyje to są słowa: "Dajcie mi wolność albo śmierć"?
W klasie cisza jak makiem zasiał, tylko Suzuki podnosi rękę i mówi:
- Patrick Henry, 1775 W Filadelfii.
- Bardzo dobrze Suzuki. A kto powiedział: "Państwo to ludzie, ludzie nie powinni więc ginąć"?
Znowu wstaje Suzuki:
- Abraham Lincoln, 1863 w Waszyngtonie.
Nauczycielka spogląda na uczniów z wyrzutem i mówi:
- Wstydźcie się. Suzuki jest Japończykiem i zna amerykańską historię lepiej od Was!
W klasie zapadła cisza i nagle słychać czyjś głośny szept:
- Pocałuj mnie w dupę pieprzony japończyku
- Kto to powiedział? - krzyknęła nauczycielka na co Suzuki podniósł rękę i bez czekania wyrecytował:
- Generał McArthur, 1942 w Guadalcanal, oraz Lee Iacocca, 1982 na walnym zgromadzeniu w Chryslerze.
W klasie zrobiło się jeszcze ciszej i tylko dało się usłyszeć cichy
szept:
- Rzygać mi się chce...
- Kto to był? - wrzasnęła nauczycielka, na co Suzuki szybko odpowiedział:
- George Bush senior do japońskiego premiera Tanaki w 1991 podczas obiadu.
Jeden z naprawdę już wkurzonych uczniów wstał i powiedział kwaśno:
- Obciągnij mi druta!
Na to nauczycielka zrezygnowanym tonem
- To już koniec. Kto tym razem?
- Bill Clinton do Moniki Levinsky w 1997 roku w Gabinecie Owalnym w Białym Domu - odparł Suzuki bez drgnienia oka.
Na to inny uczeń wstał i krzyknął:
- Suzuki to kupa gówna!
Na co Suzuki:
- Valentino Rossi w Rio na Grand-Prix Brazylii w 2002 roku.
Klasa już całkowicie popada w histerię, nauczycielka mdleje, gdy otwierają się drzwi i wchodzi dyrektor:
- Cholera, takiego burdelu to ja jeszcze nie widziałem.
Na co odpowiada Suzuki:
- Leszek Miller do wicepremiera Hausnera na posiedzeniu komisji budżetowej w Warszawie w 2003 roku.

Wiejska szkoła na Uralu. Nauczyciel:
- Pański synalek to kompletna tabula rasa z geografii!
- I ch*j. Z moimi i żony dochodami i tak daleko nie zajdzie.

Al Capone (czy jakaś inna bestyja) porwał fizyka, inżyniera i chemika. Wtrącono ich wszystkich do piwnicy; Al mówi:
- W niedziele są wyścigi konne. Stawiam wszystko na jednego konia - i on musi przyjść pierwszy. Jak to zrobicie - wasza sprawa, macie 24 godziny.
Minęła doba, przyszło do prezentacji wyników. Inżynier kładzie na stół plany ostróg, które przy każdym uderzeniu w końskie boki dają iskrę elektryczna; chemik wyciąga karteczki ze wzorem rewelacyjnego, niewykrywalnego dopingu; a fizyk... wyciąga z kieszeni kawałek kredy, podchodzi do ściany i zaczyna:
- Rozważmy konia o kształcie kuli, poruszającego się ruchem harmonicznym...

"Pozwolić feministkom decydować o seksie to jak zafundować psu wakacje w Chinach."
-Matt Barry
niedziela, 04 marca 2007
świadek koronny
flaki z olejem, dluzyzny, totalna nuda.
odemnie 4.o i jak zwykle zawyzona ocena na filmwebie. nie ma o czym pisac, i nie ma co ogladac.
środa, 28 lutego 2007
hors de prix i la doublure
hors de prix to komedia romantyczna z Audrey Tautou, ktora pokazuje pazurki jako b. droga laska do towarzystwa. kolo niej grajacy kretyna [i tak wygladajacy] Gad Elmaleh, ktory zreszta innych rol nie gra - po w la doublure [tez komedia romantyczna] jego rola i zdolnosci aktorskie wygadaja identycznie. przynajmniej nie mial problemu przechodzac z planu na plan - bo filmy sa z tego samego roq.
w zasadzie dwa filmy, oba francuskie, oba komedie-romantyczne, z tego samego roq, z tym samym aktorem i rownie srednie, oba ocenione na ok. 6.3. moze hors de prix jest nieco lepszy bo choc w obu tresc jest rownie naciagana i bolesna, to tutaj imho bardziej strawna i obraz taki bardziej... przyswajalny. oba filmy oceniam na 5.o [od biedy 6.o dla hors de prix - z laska mozna obejrzec] i wrzucam do kosza z napisem 'nieudolnie i niepotrzebnie zamerykanizowane francuskie filmy'.
niedziela, 25 lutego 2007
Employee of the Month

I co to jest? To jest amerykańska komedia. Taki specyficzny gatunek, w którym występują blondynki, geek, dwóch przystojniaków i w zależności od sytuacji politycznej arab, czarny, chinczyk czy co tam potrzebne. Wszystko jest plastikowe, troche przerysowane, fabuła zawsze rozwiją się tak samo (wprowadzenie, rozwój akcji, załamanie bohatera, zwrot o 180, wszystko w różwowych barwach do finału, tuż przed nim tragedia, ale finał i tak kończy się happy endem). Istotne sceny mają zawsze taką samą oprawę muzyczną, a na końcu wszyscy się cieszą i całują.
Nie znam się na amerykańskim przemyśle filmowym i nie wiem do kogo dokładnie jest skierowana taka produkcja, to tak jakby ktoś zza ocenu miał oceniać "Operacje Sammum". Takie filmy, z punktu widzenia świadomego kinomana nie istnieją, ale ani nim nie zamierzam być, ani też nie wystawie negatywnej noty temu filmowu. Dlaczgo? Bo jak w większości filmów ważne są tylko sceny, urywki i "puszczanie" oka do widza. A tego jest tutaj pełno. Można się nieźle ubawić, ale trzeba mieć spory dystans do tego co się ogląda.
Fabuła rozwiją się wokół rywalizacji dwóch pracowników hipermarketu, którzy walączą o tytuł pracownika miesiąca i Jessice Simpson. Myślicie, że to głupie i nudne? Głupie na pewno, ale śmieszne.
Ocena: 6/10.
http://www.imdb.com/title/tt0424993/
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 31